 Menu
STRONA GŁÓWNA
WSTĘP
GAZETKI
BANKNOTY
PLAKATY
INNE
DOKUMENTY
CO NOWEGO?
O AUTORZE
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY
WEBRING
ANKIETA
PODZIĘKOWANIA
LINKI
EMAIL
Zobacz też:
"Po Sierpniu"
|
Muzeum w Gazetach...
Peereliada
Na uroczysty pochód w święto 22 lipca należy się
udać do Internetu...
Piotr Lipiński
Kończyłem poranną kawę, kiedy z Internetu przemówił
do mnie Bolesław Bierut. Obwieścił powstanie PZPR.
Zaraz po nim Wojciech Jaruzelski ogłosił stan
wojenny...
Z zaproszenia na obchody 22 lipca, wystosowanego przez
Front Jedności Narodu w 1966 r., wynikało, że PRL
obchodzi właśnie swoje tysiąclecie. Na okładce
wyrysowano kontury kraju i wypisano wielkimi literami:
"Tysiąc lat państwa polskiego. 22 lipca
1966". Zaproszenie znalazłem w Muzeum Polski
Ludowej. Wstęp jest bezpłatny, a muzeum czynne całą
dobę, bo internetowe (www.polskaludowa.com). "Kustosz" informuje:
- Jeżeli komuś marzy się powrót do "centralizmu
demokratycznego", powinien posurfować po tych
stronach dla odświeżenia pamięci. - Muzeum zaczęło
się od tego, że chciałem znajomemu Amerykaninowi
pokazać kartki na mięso - opowiada "Kustosz"
(zachowuje anonimowość, jest z wykształcenia magistrem
ekonomii socjalizmu urodzonym między Październikiem a
Marcem). - Amerykaninowi dałoby się pokazać kartki
przez Internet, ale dwa lata temu nigdzie w Internecie
nie było ani kartek na mięso czy cukier, ani żadnych
innych stron pokazujących pamiątki po Peerelu.
Bierut na mp3
Dziś Muzeum Polski Ludowej ma 444 strony i waży 43
megabajty: peerelowskie znaczki pocztowe, paszporty,
artykuły propagandowe, plakaty, a nawet filmy.
Zwiedzanie najlepiej zacząć właśnie od filmów. Na
monitorze komputera pojawia się czołówka dziennika TV
z lat 80. - obracające się litery "d" i
"t", fanfary grające "bum, bum, bum,
bum" działają jak proustowska magdalenka. A dla
tych, którzy są zbyt młodzi na uruchomienie własnych
wspomnień, "Kustosz" pisze: "Sygnał
dziennika TV był utożsamiany z urzędową propagandą i
antyopozycyjną szczekaczką".
Głosy Bieruta, Rokossowskiego, Cyrankiewicza wciąż
żyją w plikach mp3 - takich samych, jakich Internauci
używają do pirackiego rozpowszechniania piosenek
Metalliki albo Madonny. Słychać burzę oklasków i
wiwaty: "Bierut! Bierut! Bierut!" na kongresie
zjednoczeniowym PZPR. Marszałek Rokossowski zapewnia:
"Wojsko Polskie to krew z krwi i kość z kości
ludu polskiego". Premier Cyrankiewicz przemawia w
dniu "wielkiej żałoby, gdy pełne bólu serca
setek milionów ludzi na całym świecie żegnają
wielkiego Stalina". I jeszcze a propos życia i
śmierci oraz Cyrankiewicza - na ekranie widzimy mapkę z
zaznaczoną na planie ulicą imienia Cyrankiewicza,
której premier dorobił się jeszcze za życia. Na
warszawskim osiedlu Zacisze prowadziła od ulicy
Codziennej do Blokowej.
Wycieczka zakładowa
Część eksponatów pochodzi od Internautów, inne
"Kustosz" wyżebrał od rodziny i znajomych. -
Wirtualna forma muzeum daje możliwość podzielenia się
ze światem swoimi pamiątkami bez rozstawania się z
nimi, z czym niewątpliwie wiązałoby się przekazanie
czegokolwiek do prawdziwego muzeum - opowiada.
Muzeum miało już ponad 20 tys. odwiedzin. - Nie wiem
dokładnie, kim są zwiedzający, bo portier ma
przykazane, żeby ich nie zaczepiać - żartuje
"Kustosz". Ze statystyk serwera wynika, że 80%
odwiedzających przybywa z Polski, pozostali głównie z
USA, Kanady, Australii, Wielkiej Brytanii, krajów Europy
Zachodniej. - Były też odwiedziny z Japonii, Malezji,
Omanu i Singapuru - opowiada "Kustosz".
Polacy zachowali przyzwyczajenia z PRL-u - najczęściej
zaglądają do muzeum w godzinach pracy jak wycieczki
zakładowe. Goście zagraniczni bywają zwykle w
weekendy.
Gdy człowiek zdobywa kosmos...
Internetowe Muzeum Polski Ludowej znajduje się w ...
USA. - Co powoduje, niestety, często kłopoty z
szybkością odbioru przez użytkowników w Polsce -
opowiada "Kustosz". - A także utwierdza
wrogów w przekonaniu, że muzeum jest sterowane przez
określone kręgi na Zachodzie.
Okazało się jednak, że utrzymanie muzeum na serwerze w
USA jest kilka razy tańsze niż w Polsce, a za serwer
wystarczy zapłacić kartą kredytową - w Polsce trzeba
było wystąpić z podaniem, czekać na fakturę, na
bankowe potwierdzenie przelewu. - Jakbym był w PRL-u! -
zauważa "Kustosz".
W muzeum życie polityczne miesza się z codziennością
PRL-u. Gdzieś w kącie znalazłem fragment broszurki
"Najważniejsze wiadomości z higieny (dla
młodzieży męskiej)" wydanej w 1950 r. przez PCK:
"Alkohol to broń w rękach spekulanta, kułaka,
agenta wywiadu i innych wrogów klasowych naszego
ludowego państwa". A w innej gablotce leżała
decyzja komendanta Służby Ochrony Kolei w sprawie
mandatu nałożonego na studentów opuszczających
stację niewłaściwym wyjściem: "w chwili obecnej,
gdy człowiek zdobywa Kosmos i ląduje na Księżycu,
żeby polscy studenci nie wiedzieli o tym, że do każdej
stacji PKP jest wejście i wyjście dla podróżnych
korzystających z usług kolei, jest niewiarygodne".
Adam ma dobry Humer
Szukając peerelu w Internecie, można się łatwo
zagubić - jeśli wyszukiwarce zada się zbyt ogólne
pytanie. W sprawie Bieruta trafiłem między innymi do
zajmującej się fotografią Grupy Komputerowej Bierut. W
poszukiwania Adama Humera, wicedyrektora departamentu
śledczego MBP, wplątał się Humer, który opatentował
"układ kontroli urządzeń zewnętrznych
sterowanych przez napęd trójfazowy". Potem
znalazłem - już bliżej tematu - piosenkę zespołu
Kury "Adam ma dobry Humer".
Uprzątnij dom - daj hutom złom
PRL codzienny był zwykle czarno-biały, z odcieniami
szarości. Trochę barw, niezbyt naturalnych, nabrał
wraz z NRD-owskimi filmami fotograficznymi ORWO. Na http://republika.pl/printo/warszawa/ obejrzałem PRL-owskie zdjęcia
stolicy: prawdziwy kiosk Ruchu z lat 60. (kto pamięta
teczki z prasą?), Pewex w warszawskim hotelu, saturator,
pusty sklep mięsny. I to, czego dziś już nie ma:
Komitet Centralny, kino Moskwa, trolejbusy.
A na stronie http://klub.chip.pl/kk/ wciąż jeżdżą syrenki i
warszawy! Strona: "Prototypowe i seryjne auta
PRL-u" przedstawia szereg cennych danych
technicznych. Warszawa 201 przyspieszała do 100 km/ha w
45 sekund! Silnik syreny 102 miał 27 koni!
Strona: "Czasy PRL-u" ( http://www.infinit.com.pl/~sibil/prl/ ) nawołuje propagandowymi
hasłami: "Imperialistyczny wróg kusi
Coca-Colą", "Partia walczy z narodem o lepsze
jutro".
Obok napis na odwrocie pamiątkowego medalu:
"Pamiętaj! Pałac Kultury i Nauki im. Stalina Twoim
drugim domem". Należy również pamiętać:
"Niech żarówka nie zastępuje nam słońca -
oszczędzaj energię elektryczną". Ogólna
wskazówka: "Partyjność nie kończy się o
15-tej". Żeby zachować partyjność po godzinach,
należało zapewne zastosować kolejne hasło:
"Uprzątnij dom - daj hutom złom".
Gość strony "Czasy PRL-u" powinien również
spróbować rozwiązać zadanie z podręcznika do fizyki
z 1951 r.: "Bohaterowie Związku Radzieckiego -
Czkalow, Bajdukow i Bielakow dokonali długodystansowego
lotu wzdłuż marszruty Stalina: Moskwa - Morze Barentsa
- Ziemia Franciszka Józefa - Przylądek Czeluskina -
Pietropawłowsk na Kamczatce - Nikołajewsk nad Amurem;
długość trasy wynosiła 9374 km, a czas przelotu 56
godz 21 min. Obliczyć średnią prędkość lotu w
km/godz."
PRL zapewne nie istniałby bez dowcipów politycznych.
Trzeba więc zajrzeć do specjalistycznego działu:
"Pytanie do Radia Erewan: Jaka jest różnica
między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To
proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej
ludzi".
Od Słonecznego Patrolu do zomoli
W internetowym PRL-u wciąż działa opozycja. Wydaje
znaczki i banknoty: jeden zomol z adnotacją -
"Banknoty zomolskiego banku są środkiem władzy i
bezpieczeństwa nomenklatury" oraz trzydzieści
srebrników z generałem Jaruzelskim wydane 13 grudnia
1981 r. w Targowicy.
"Dla tych, którzy nie są świadomi, przypominam,
że eksponaty wystawione w muzeum do roku 1989 były
nielegalne, a za ich posiadanie można było zostać
surowo ukaranym" - pisze na stronie twórca
Internetowego Muzeum "Solidarności" (http://paweljaczewski.republika.pl/).
Czy to jakiś kombatant ze "styropianu"
uwiecznia w Internecie historię swojego związku? Nie.
Twórca Internetowego Muzeum "Solidarności" ma
16 lat. Chodzi do warszawskiego liceum im. Stefana
Żeromskiego. - Mój tata należał do NSZZ, a dziadek na
słowo "komunizm" dostawał gęsiej skórki i
zaczynał kląć - opowiada Paweł Jaczewski. - Tata
zawsze chętnie opowiadał o tych czasach, o babci
wstającej o drugiej w nocy, żeby ustawić się w
kolejce, o sąsiadach, którzy jako jedyni w okolicy
posiadali samochód. Lubiłem tego słuchać. Wydawało
się momentami zupełnie absurdalne, może dlatego takie
ciekawe.
Paweł najpierw zrobił w Internecie Nieoficjalną
Stronę Miłośników Słonecznego Patrolu, ale potem
uznał, że czas na coś poważniejszego i zamiast
Pamelą Anderson zajął się
"Solidarnością". Kilka lat temu znalazł
klaser ojca, a w nim dziwne, źle wydrukowane znaczki na
kiepskim papierze. To były solidarnościowe
znaczki-cegiełki. Akurat skradziono mu rower z piwnicy,
a za odszkodowanie kupił skaner. Zeskanował znaczki i
umieścił w Internecie.
Internetowe Muzeum "Solidarności" odwiedziły
ponad dwa tysiące osób. Odwiedzający wpisują się do
księgi gości. Sylwia: "U nas w szkole jest konkurs
na temat "Solidarności", gdyby nie pana strona
miałabym mało tego materiału". Ania: "Sama
znalazłam ostatnio w babcinych szafkach sporo broszurek
i solidarnościowych gazetek, dla nas nie pamiętających
tamtych wydarzeń to już przecież historia".
W babcinej szafie i w Internecie wciąż żyje hasło:
"Nie ma wolności bez Solidarności".
Piotr
Lipiński
21.07.2001r.
Powrót do strony
głównej
|